Blog > Komentarze do wpisu

Jesień

Pogoda coraz bardziej przypomina jesień, bo co z tego, że zwykle jest dość ciepło, jak liście lecą z drzew, rano jest ponuro i wieczór skraca się coraz bardziej. Nie da się już tak spokojnie posiedzieć na balkonie, a przynajmniej w niedzielę się nie dało, przez wiatr i zimno. I pomyśleć, że jeszcze niedawno można było podziwiać takie widoki: 

wakacyjny widok

Nasz wyjazd, o którym ostatnio pisałem, udał się wyśmienicie. Co prawda trafiliśmy na największe upały z podróżą (aż trudno to sobie dziś przypomnieć), ale i na miejscu panowało takie ciepełko, że moja Dama wróciła opalona i szczęśliwa, a ja przyjemnie spędziłem czas w cieniu parasola, z książką w ręce i napojami chłodzącymi. Niestety te miłe chwile już za nami i to już tak dawno temu, że wspominam o tym tylko dla zachowania chronologii. Teraz wróciliśmy już do standardowego trybu życia z podziałem na dni robocze i weekendy; przede wszystkim weekendy, bo ostatnio nam obojgu wypada tyle nadgodzin, że w dni robocze tylko się mijamy. Ale co zrobić, kredyt trzeba spłacić - sam nie wiem czy powinien być tu uśmieszek czy smutna mina... W zeszły weekend odwiedził nas mój brat, więc żeby podział między rodziny był "słuszny", w następny jedziemy do teściów. Z ciekawostek, które się dowiedziałem, to to, że ponoć w szkołach trzeba opłacić dzieciom ubezpieczenie. Co prawda u nas też się płaciło, ale nigdy nie było to na zasadzie obowiązku. Nie wiem, czy te szkoły sobie wyobrażają, że jakby u nich stało się coś dziecku, to dziecko od szkoły odszkodowania nie dostanie, tylko dlatego, że ma już wykupione ubezpieczenie? Cóż za bzdura. A przy okazji, ponoć trudno się nawet dowiedzieć za co się płaci, tzn. jaka jest suma ubezpieczenia i jego zakres. Co prawda u nas też to się zdarza, ale nie do tego stopnia. Z wyjątkami. Ostatnio moja dama biegnąc do telefonu postanowiła po drodze pokopać się z meblościanką ;) Meblościanka wygrała, mały paluszek przegrał. Zastanawialiśmy się nawet czy się nie złamał, bo długo ją bolał i spuchł. Mówię jej, żeby poszła do lekarza, to ona: nie, ale jak powiedziałem, że jak lekarz stwierdzi, że jest złamany to na pocieszenie dostanie kasę z ubezpieczenia, to się przekonała. Na szczęście okazało się, że złamany nie jest, a przy okazji wyszło, że moja Dama nie wie gdzie ma polisę i w ogóle za co płaci. Tak jak ci rodzice dzieci w szkole...

Chyba moje wysiłki w robieniu rzeźby (od wiosny do teraz) nie poszły na marne, bo zgarniam coraz więcej komplementów od koleżanek i pań spotykanych po drodze na rowerze czy rolkach :) Co ma ten plus, że moja Dama zapragnęła ćwiczyć ze mną :)

poniedziałek, 21 września 2015, georggge

Polecane wpisy

Komentarze
2016/10/03 11:15:32
Ubezpieczenia są mimo wszystko dla nas baaaardzo ważna oraz potrzebne. Ja i cała moje rodzina ubezpieczamy się w www.uniqa.pl/ubezpieczenia-dla-ciebie/ubezpieczenie-podrozy/ubezpieczenie-radosc-odkrywania i jakoś tak mam wrażenie spokojniej się nam żyje. Nigdy nie wiadomo, co może nas w życiu spotkać, nie koniecznie na wyjazdach, ale również w domu...